Gdy Liam skończył zmywać naczynia dołączył do nas. Siedzieliśmy tak przez mniej więcej 30 minut. Nudziło mi się to.
- Liam...
- Tak?
- Chodźmy na spacer!
- No dobrze...- westchnął a ja go przytuliłam.
Poszłam się przebrać i razem wyszliśmy z domu. Szliśmy naszą krętą dróżką.
- To gdzie idziemy?
- A gdzie chcesz iść ?
- Do kawiarni!
- Dobrze!- uśmiechnął się i objął mnie.
Szliśmy rozmawiając i przytulając się. Z daleka widzieliśmy już kawiarnie. Droga była prosta.
- Kto pierwszy przy kawiarni!- krzyknęłam jak dziecko.
- Już przegrałaś!
Dobiegałam. Prawie byłam pierwsza ale czułam jego oddech na moich plecach. Objął mnie w tali i wziął na ręce. Spojrzałam mu w oczy uśmiechając się i pocałowałam go.
- Kocham cię!
- Ja ciebie bardziej!
Weszliśmy do środka. Trochę dziwnie to wyglądało dlatego że Liam do kawiarni wnosił mnie na rękach. Pomińmy to. Oczami szukaliśmy stolika. Podeszłam do jednego z nich.
- Siadamy tutaj!
- Dobrze.- uśmiechnął sie.- Co chcesz zamówić ?
- Kawę i ciastko- odpowiedziałam z uśmiechem.
Podeszła do nas kelnerka a Liam podał zamówienie.
- Coś jeszcze?
- Nie dziękujemy.
Odeszła od nas ze złą minął a ja zaczęłam się śmiać.
- Liam...Muszę ci zadać pytanie.
- Jakie?
- No bo my jesteśmy zaręczeni więc....
- No właśnie... Kiedy weźmiemy ślub?- uśmiechnął się słodko.
Miałam mu odpowiedzieć ale nagle kelnerka przerwała mi bo podała nam zamówienie.
- Dziękujemy.
- Nie ma za co....
Zaśmiałam się ponownie i zrobiłam ironiczny uśmiech w jej strone. Liam był cały czerwony.
- No to wróćmy do naszej rozmowy...
- Jutro przejdziemy się do kościoła zapytać o datę i ustalimy kiedy nam psauje.
- Mhm...- odpowiedziałam mu zanurzając usta w kawie.
Reszta rozmowy przebiegała o naszym wspólnym życiu.
- Liam idź zapłać i weźmiemy ciastka w drogę do domu.
- Dobrze.
Poszedł zapłacić a ja odłożyłam naczynia i wzięłam nasze smakołyki.
English version
-----------------------------------------------------------------------------------------------
When Liam had finished the dishes joined us . We sat there for about 30 minutes. I was bored this .
- Liam ...
- Yes ?
- Let's go for a walk !
- Well ... - I sighed and hugged him .
I went to get changed and together we walked out of the house. We walked our winding lane .
- Where are we going?
- Where do you want to go?
- The cafe !
- Well - he smiled and hugged me .
We walked talking and hugging . In the distance we have already seen cafes . The road was straight .
- Who was the first at the cafe - I cried like a baby.
- As you lost !
Was coming . Almost , I was the first but I could feel his breath on my back . He took me in the waist and took her hand. I looked into his eyes smiling and kissed him .
- I love you!
- I love you more !
We went inside . It looked a little strange because Liam requested me to a cafe on the hands . Let's skip it . Eyes were looking table. I went to one of them .
- We sit here!
- Good. - Smiled August . - What do you want to order?
- Coffee and cake - I replied with a smile.
She came up to us and the waitress gave Liam order.
- Anything else?
- No thank you.
She left us with a bad past and I started to laugh.
- Liam ... I need to ask you a question .
- What ?
- I mean we 're engaged so ....
- Exactly ... When I get married ? - Smiled sweetly.
I had to answer him but suddenly the waitress stopped me because he gave us the order.
- Thank you .
- Not at all ....
I laughed again and made an ironic smile on her side. Liam was all red.
- Well, let's get back to our conversation ...
- Tomorrow we go to church to ask about the date and determine when we psauje .
- Uh ... - I answered him dipping his mouth in coffee.
The rest of the conversation proceeded on our common life.
- Liam go and we pay cakes in the way home.
- Good.
He went to pay and I put down the dishes and took our treats.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz